Longin Matys
Pracował z nami od 2007 roku.
Zmarł 12.03.2025 roku
Jako serdeczny Przyjaciel pozostanie na zawsze
w naszej Pamięci
Pracownicy PIETRZYK Kancelarii Prawa Pracy w Lublinie
Longin Matys
Od roku 1989 prowadziłem Kancelarię Prawa Pracy i z racji pełnienia wcześniej społecznej funkcji członka Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów często spotykałem się z przedstawicielami kierownictwa Państwowej Inspekcji Pracy. Longin Matys był ode mnie starszym poważnym urzędnikiem a ja młodym nie opierzonym działaczem Związków Zawodowych. Kiedy skończyłem społeczną działalność i skupiłem się na Pracy prawniczej. W 2007 roku spotkaliśmy się u mnie w Kancelarii. Przyszedł odwiedzić mnie z naszym wspólnym znajomym. Błyskawicznie zaiskrzyło miedzy nami ponieważ okazało się, że obaj jesteśmy miłośnikami historii starożytnej i malarstwa. Był lepiej ode mnie zorientowany w sztuce a zauważyłem jego wielkie doświadczenie w tematyce ochrony prawnej pracy. Przeszliśmy na „TY” A może zostaniesz emerycie na kawałek etatu w naszej Kancelarii? – zapytałem. Odpowiedź był natychmiastowa – TAK
I tak zostaliśmy myślę, ze nie nadużyję słowa PRZYJACIÓŁMI pomimo 20 letniej różnicy wieku. Nie będę wspominał o szczegółach naszej pracy ale powiem jedno. Był świetnym nauczycielem moich młodych współpracowników, którzy wyrośli na świetnych prawników przy jego bytności u nas. Był nauczycielem nie tylko zawodowym ale otoczki codziennego życia. Nie lubił tworzącego się po transformacji Rzeczypospolitej wszechogarniającego nas chamstwa w nowo powstającym biznesie. Błyszczał obyciem i kulturą osobistą. Tego nikt chyba nie odważy się zakwestionować kto znał Longina.
„Uczyć się by żyć” to motto umieściliśmy w Kancelarii podziwiając go jak chłonął nową wiedzę pomimo wieku emerytalnego. Spędziliśmy długie godziny po pracy na rozmowach o sztuce śmiejąc się z częstych gaf naszych polityków w tym temacie. Polityka i jej ułomność w naszym skłóconym społeczeństwie zajęła nam w sumie wiele dni dyskusji. Bywał na prowadzonych szkoleniach gdzie nie omieszkał wtrącić pytania „ a wiecie może czyj to obraz wisi na Waszej ścianie?”. Nagła konsternacja i śmiech „przecież nie każdy musi znać się na malarstwie, to tylko żart z mojej strony”. Mając ponad 80 lat namówił naszych młodych pracowników na wyjazd na narty do Włoch. Jacyż przyjechali zdziwieni! Szefie, Pan Longin śmigał po stokach jak młodzieniaszek. Ludzie jak dowiedzieli się ile ma lat to opadały im szczęki ze zdziwienia.
Taki był Longin. Można było z nim rozmawiać na każdy temat i z każdym potrafił porozmawiać czy to był inżynier czy prosty robotnik. Nie potrafił jedynie porozmawiać na temat kulinariów. Powiedział wprost- w kuchni mam obie lewe ręce ale mam wspaniałą żonę która potrafi wszystko wyczarować w garnku. Przestraszył się pandemii. Zmienił się, zaczął bać się starości. Wszyscy mówili mu, Ty nie masz się czym martwić Ciebie nic nie ruszy Ty jesteś nie zniszczalny!
Niestety okazało się, że nie był. Nagła grypa na przełomie 2024/2025 i nagły ciąg powikłań i jeszcze bardziej nagły szok w dniu 13 marca 2025 roku kiedy odebrałem telefon od Teresy, jego żony. Longin w nocy odszedł. Niedowierzanie nas wszystkich.
Ustaliliśmy, że Longin nie odszedł. Jest z nami na czarno-białej fotografii w siedzibie Kancelarii gdzie spędził ostatnie lata życia zawodowego. I zostanie z nami.
Ryszard Pietrzyk